Życie na wsi, poza wieloma plusami, ma też i słabsze strony. Do nich należy niewątpliwie podatność infrastruktury na awarie. Całą noc wiało, a zatem dziś nie ma prądu.
W związku z tym rano maiłem do wyboru złorzeczyć na niemożność pracowania lub zając się czymś innym. Spakowałem aparat i poszedłem nad Wisłę - niedaleko jest rezerwat przyrody.
Pogoda, mimo dużego wiatru piękna. Zupełnie pusto, cisza, po prost cudownie.
Właściwie to nawet dobrze się stało z tą awarią. Takie niespodziewane przedłużenie weekendu.
Niespodzianką spaceru było spotkanie z dzięciołem czarnym.
Dzięcioł czarny to największy z europejskich dzięciołów.
Jest cały czarny z niewielką czerwoną "czapeczką". Jesień to świetny czas na obserwacje ptaków, brak liści ułatwia wypatrzenie.
Dzięcioł czarny jest bardzo płochliwy i trudno go podejść, ale z drugiej strony, bardzo mocno uderza w drzewa i dobrze go słychać. Dzięki temu łatwiej go znaleźć.
W mojej okolicy mieszka kilka gatunków dzięciołów, m.in. dzięcioł zielony, ale o nim może innym razem.
Po powrocie prądu w dalszym ciągi nie było i musiałem uruchamiać jakieś zasilanie awaryjne. Cóż, uroki życia.
Widoki całkowicie wynagrodziły mi tę chwilową niedogodność.








Przepiękne zdjęcia i niezwykle urokliwe miejsce :)
OdpowiedzUsuń