piątek, 6 kwietnia 2012
środa, 4 kwietnia 2012
Sarniak
Wczorajszy dzień, wbrew zapowiedziom synoptyków, okazał się dość ciepły i słoneczny. Dlatego też, pomiędzy dwoma spotkaniami z klientami, wszedłem na kilka chwil do lasu. Początek wiosny, ładny dzień, lepiej więc pospacerować w lesie niż pić kolejną kawę czekając na spotkanie.
Okazało się, że spacer był z niespodzianką. Na samym początku lasu, a może lepiej powiedzieć na końcu osiedla mieszkalnego, spotkałem sarniaka. Bliższe prawdy jest stwierdzenie, że to on mnie spotkał. Przez kilka chwil słyszałem jakiś szelest,
ale niczego nie widziałem. Dopiero po chwili zorientowałem się, że ten mały sarniak mnie obserwuje. Oczywiście nie jest to nic nadzwyczajnego, jest to w końcu najpopularniejsze zwierze łowne w Polsce. Polska liczebność saren to ponad 800 tys. Tak więc mimo, że nie było to spotkanie wyjątkowe, to jednak bardzo miłe.
Zwykle mam przy sobie jakiś aparat, choć tym razem nie byłem przygotowany. Trwało chwilę nim wyjąłem go z plecaka, ale rogacz okazał się otwarty na zdjęcia i poczekał, aż będę gotowy do zrobienia kliku fotek i dopiero po "sesji" pognał w las.
Okazało się, że spacer był z niespodzianką. Na samym początku lasu, a może lepiej powiedzieć na końcu osiedla mieszkalnego, spotkałem sarniaka. Bliższe prawdy jest stwierdzenie, że to on mnie spotkał. Przez kilka chwil słyszałem jakiś szelest,
ale niczego nie widziałem. Dopiero po chwili zorientowałem się, że ten mały sarniak mnie obserwuje. Oczywiście nie jest to nic nadzwyczajnego, jest to w końcu najpopularniejsze zwierze łowne w Polsce. Polska liczebność saren to ponad 800 tys. Tak więc mimo, że nie było to spotkanie wyjątkowe, to jednak bardzo miłe.
Zwykle mam przy sobie jakiś aparat, choć tym razem nie byłem przygotowany. Trwało chwilę nim wyjąłem go z plecaka, ale rogacz okazał się otwarty na zdjęcia i poczekał, aż będę gotowy do zrobienia kliku fotek i dopiero po "sesji" pognał w las.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


