Niezwykle szybkie tempo życia, praca nad wieloma projektami jednocześnie, panowanie nad sprawami domowymi, przeskakiwanie z jednej sprawy na drugą – wynikające nie tyle z naszej chęci co z życiowej konieczności oraz ogromna ilość informacji jakie do nas docierają, powoduje, że żyjemy w nieustannym stresie. Nawet jeśli nie jest to stres permanentny, to jednak pojawia się przy niemal każdym zadaniu. Oczywiście stres obniża naszą sprawność, sprawia kłopoty ze snem oraz nie pozwala nam cieszyć się życiem. Skoro tak, to wielkim wyzwaniem dla nas jest nauczenie się relaksu. Opracowanie dla siebie jakiś technik, metod szybkiego doprowadzenia się do stanu odprężenia, pewnego „wyczyszczenia” umysłu i rozluźnienia mięśni.
Moja metoda, jaką stosuję na co dzień, zarówno w pracy jak i w domu, czy jakiejkolwiek innej sytuacji oparta jest o zasady jogi. Można się zrelaksować, przy odrobinie wprawy, w kilka minut.
Metoda ta składa się z dwóch elementów.
Pierwszy to świadomy oddech.
Usiądź wygodnie, jeśli nie jest to możliwe, to stań w wygodnej pozycji. Oczywiście, jeśli jest to możliwe, to można się położyć. Metoda ta sprawdza się dobrze, przy problemach z zasypianiem.
A teraz oddychamy. Wdech przez nos, wydech prze usta. Postarajmy się oddychać przeponą, „z brzucha”. Ważnym elementem tego ćwiczenia jest myślenie o oddechu. Myślimy, o tym jak wciągamy powietrze i jak je wydychamy. Wyobraźmy sobie jak to powietrze przepływa przez nasz organizm. Myślmy o tym przy każdym oddechu.
Drugi element to wizualizacja. Pomyślmy o czymś przyjemnym. Góry, strumyk, brzeg morza, śpiew ptaków. Myślmy o czymś, co sprawia nam przyjemność i relaksuje nas. To myślenia powinno być bardzo intensywne, prawie namacalne. Oczywiście potrzeba trochę wprawy.
A teraz połączmy obie te techniki. Oddychając i myśląc o oddychaniu, jednocześnie gdzieś w tle, wizualizujemy te miłe dla nas obrazy.
Wystarczy kilka minut, żeby poczuć się zrelaksowanym.
Często stosuję tę technikę, gdy nie mogę zasnąć. Wtedy oddychając, myślę o białej ścianie. Po kilku minutach zasypiam.
