Jakiś czas temu, w nowym mieszkaniu nie maiłem suszarki na pranie. Najpierw pojawiło się marzenie, później pragnienie i wreszcie plan kupienia i zainstalowani (posiadania) suszarki. W moim planie było to suszarka mocowana na ścianie - właściwie na dwóch przeciwległych ścianach.
Zacząłem ten plan realizować. Pojechałem do sklepu. Kupiłem suszarkę i potrzebne akcesoria (śruby, kołki i inne). Po powrocie do domu pieczołowicie wywierciłem 6 otworów - po 3 na każdej ścianie. Wyjąłem suszarkę z opakowania i .... Okazało się, że tę suszarkę przykręca się do sufitu.
Odnosząc się do teorii zarządzania popełniłem w realizacji planu błąd. Tym błędem był wyeliminowanie etapu pośredniego, tzn. sprawdzenia.
Sprawdzenie, czyli taki rzut oka na to czy realizowany plan zbliża nas do celu, pozwala nam na wprowadzenie niezbędnych poprawek. W każdym planie są jakieś plany a poza tym, zmieniają się warunki zewnętrzne i wewnętrzne. Jeśli nie dokonujemy sprawdzenia realizacji i wprowadzenia korekt to zwykle nie osiągamy swojego celu.
środa, 30 listopada 2011
poniedziałek, 28 listopada 2011
Dzięcioł czarny
Życie na wsi, poza wieloma plusami, ma też i słabsze strony. Do nich należy niewątpliwie podatność infrastruktury na awarie. Całą noc wiało, a zatem dziś nie ma prądu.
W związku z tym rano maiłem do wyboru złorzeczyć na niemożność pracowania lub zając się czymś innym. Spakowałem aparat i poszedłem nad Wisłę - niedaleko jest rezerwat przyrody.
Pogoda, mimo dużego wiatru piękna. Zupełnie pusto, cisza, po prost cudownie.
Właściwie to nawet dobrze się stało z tą awarią. Takie niespodziewane przedłużenie weekendu.
Niespodzianką spaceru było spotkanie z dzięciołem czarnym.
Dzięcioł czarny to największy z europejskich dzięciołów.
Jest cały czarny z niewielką czerwoną "czapeczką". Jesień to świetny czas na obserwacje ptaków, brak liści ułatwia wypatrzenie.
Dzięcioł czarny jest bardzo płochliwy i trudno go podejść, ale z drugiej strony, bardzo mocno uderza w drzewa i dobrze go słychać. Dzięki temu łatwiej go znaleźć.
W mojej okolicy mieszka kilka gatunków dzięciołów, m.in. dzięcioł zielony, ale o nim może innym razem.
Po powrocie prądu w dalszym ciągi nie było i musiałem uruchamiać jakieś zasilanie awaryjne. Cóż, uroki życia.
Widoki całkowicie wynagrodziły mi tę chwilową niedogodność.
W związku z tym rano maiłem do wyboru złorzeczyć na niemożność pracowania lub zając się czymś innym. Spakowałem aparat i poszedłem nad Wisłę - niedaleko jest rezerwat przyrody.
Pogoda, mimo dużego wiatru piękna. Zupełnie pusto, cisza, po prost cudownie.
Właściwie to nawet dobrze się stało z tą awarią. Takie niespodziewane przedłużenie weekendu.
Niespodzianką spaceru było spotkanie z dzięciołem czarnym.
Dzięcioł czarny to największy z europejskich dzięciołów.
Jest cały czarny z niewielką czerwoną "czapeczką". Jesień to świetny czas na obserwacje ptaków, brak liści ułatwia wypatrzenie.
Dzięcioł czarny jest bardzo płochliwy i trudno go podejść, ale z drugiej strony, bardzo mocno uderza w drzewa i dobrze go słychać. Dzięki temu łatwiej go znaleźć.
W mojej okolicy mieszka kilka gatunków dzięciołów, m.in. dzięcioł zielony, ale o nim może innym razem.
Po powrocie prądu w dalszym ciągi nie było i musiałem uruchamiać jakieś zasilanie awaryjne. Cóż, uroki życia.
Widoki całkowicie wynagrodziły mi tę chwilową niedogodność.
sobota, 26 listopada 2011
Planowanie

W poprzednim poście pisałem jak przejść od marzeń do pragnień. Jeśli mamy już listę naszych pragnień, to następnym etapem będzie zaplanowanie, jak te pragnienia zrealizować.
W myśl starego japońskiego przysłowia: "wizja bez działania to marzenie, działanie bez wizji to koszmar", zadbajmy o to, aby nasze działania nie były koszmarem.
Cały proces planowanie podzielić możemy na 8 etapów:
- ustalenie celów - zgodnie z postem "wyznaczanie celów"
- poszukiwanie rozwiązań (różnych rozwiązań niezależnych od siebie)
- zidentyfikowanie problemów - warto zastanowić się nad wszystkimi trudnościami jakie mogą pojawić się podczas realizacji zadań
- ocenianie konsekwencji
- dokonanie wyboru
- wdrażanie planu
- kontrola realizacji
- korekta planu.
Problemy będą różne w zależności od wyboru sposobu dotarcia, np.: jeśli jadę samochodem mogą pojawić się korki, jeśli natomiast pociągiem to może być opóźnienie - nawet znaczne.
Zatem, należy ocenić konsekwencje potencjalnych problemów i wprowadzić niezbędne korekty. Np. jeśli jadę samochodem z Warszawy do Krakowa potrzebuję 4 godzin. Uwzględniając możliwość pojawienia się korków powinienem dodać do tego czasu jeszcze, powiedzmy 1,5 godziny.
Teraz jest czas na ocenę wszystkich możliwości i dokonanie wyboru. Załóżmy, że wybraliśmy samochód. Jeśli tak, to warto trasę podzielić na kilka etapów, np. Warszawa - Radom - Chęciny - Kraków. Następnie wyznaczamy czas w jakim powinniśmy osiągnąć poszczególne etapy.
Teraz przechodzimy do realizacji. Jeśli nie jesteśmy w założonym czasie w odpowiednim miejscu, to musimy wprowadzić niezbędne korekty do pierwotnego planu.
Proces kontroli i realizacji jest procesem powtarzającym się, aż do zakończenia całego procesu.
czwartek, 24 listopada 2011
Marzenie i pragnienia
Każdy z nasz marzy. Marzenia wypełniają nasze życie i ciągle się zmieniają. Marzymy o różnych rzeczach: o karierze, sławie, pieniądzach, wielkiej miłości. Są to marzenia dlatego, że nie następuje po nich działanie. Po prostu, myślimy sobie o tym jak byłoby fajnie gdyby ... .
Z pragnieniem jest nieco inaczej. Pragnienie zakłada jakieś działanie, choćby próbę zrealizowania tych pragnień.
Jeśli pragnienie zakłada jakieś działanie to następnym etapem po pragnieniu jest planowanie, później działanie i na końcu posiadanie.
Jeśli marzę o tym, żeby polecieć w kosmos, to prawdopodobnie zostanie to marzeniem. Jak zatem przejść od marzenia do pragnienia?
To czy marzenie zostanie marzeniem czy przekształci się w pragnienie (jakiś cel, który skłoni mnie do podjęcia określonych działań) zależy od przyjęcia pewnych kryteriów. Pomóc nam mogą w ustaleniu tych kryteriów odpowiedzi na kilka pytań:
W następnym odcinku, o tym jak od pragnień przejść do planowania.
Z pragnieniem jest nieco inaczej. Pragnienie zakłada jakieś działanie, choćby próbę zrealizowania tych pragnień.
Jeśli pragnienie zakłada jakieś działanie to następnym etapem po pragnieniu jest planowanie, później działanie i na końcu posiadanie.
Jeśli marzę o tym, żeby polecieć w kosmos, to prawdopodobnie zostanie to marzeniem. Jak zatem przejść od marzenia do pragnienia?
To czy marzenie zostanie marzeniem czy przekształci się w pragnienie (jakiś cel, który skłoni mnie do podjęcia określonych działań) zależy od przyjęcia pewnych kryteriów. Pomóc nam mogą w ustaleniu tych kryteriów odpowiedzi na kilka pytań:
- Czy możliwe jest zdobycie tej rzeczy, zrobienie tego o czym marzę lub przeżycie określonych emocji? Inaczej mówiąc, czy jest to możliwe, czy jest do osiągnięcia?
- Czy warto to mieć? Warto rozważyć wszystkie konsekwencje zrealizowania swoje marzenia. Np. koszty posiadania - jeśli marzymy o jakieś rzeczy. Czy to co zamierzam osiągnąć jest zgodne z moim systemem wartości? Czy wysiłek jaki trzeba włożyć w zdobycie tego, o czym marzę jest wart tego, co osiągnę?
- Czy dzięki temu osiągnę to, czego naprawdę pragnę? Czy to zbliży nie do mojego najważniejszego celu lub celów?
- Ile naprawdę trzeba za to zapłacić? Wszystko ma swoją cenę, także realizacja marzeń. Warto rozważyć wszystkie wszystkie trudności, wyzwania i przeszkody z jakimi przyjdzie się zmierzyć, aby osiągnąć to o czym marzymy.
W następnym odcinku, o tym jak od pragnień przejść do planowania.
wtorek, 22 listopada 2011
Wyznaczanie celów

Zgodnie z regułą Pareto 20% naszych czynności generuje 80% rezultatów. Jeśli tak, to znaczy, że nie brakuje nam czasu, tylko robimy wiele niepotrzebnych rzeczy.
Co więc robić?
Po pierwsze trzeba skupić się na realizacji tych najważniejszych zadań. Możemy to zrobić w trzech krokach. Musimy:
- Zaplanować swoje zadania. Zróbmy listę tych zadań, których wykonanie zbliży nas do osiągnięcia celu.
- Ustalić własne priorytety. Tylko my możemy odpowiedzieć sobie na pytanie czy to zadania przybliża nas do osiągnięcia celu.
- Działać!
Wyznaczenie celu jest jak wyznaczenie trasy na mapie. Bez celu nie możemy wyznaczyć zadań ani wyznaczyć priorytetów. Cel musi być konkretny i precyzyjny.
Istnieje narzędzie znakomicie nadające się do wyznaczania celów. Jest to reguła SMART.
- Specific – konkretny: Co dokładnie chcę osiągnąć?
- Measurable – mierzalny: Jakie jest kryterium, po którym poznam, że cel został osiągnięty?
- Achievable – osiągalny: Czy mam wszystko, czego potrzebuję do zrealizowania swojego celu?
- Relevant – istotny dla mnie: Dlaczego chcę osiągnąć dany cel?
- Time dimensioned – osadzony w czasie: Kiedy ostatecznie zrealizuję swój cel?
"Chcę nauczyć się hiszpańskiego"
Cel ten sformułowany prawidłowo mógłby wyglądać jak poniżej:
"Chcę nauczyć się hiszpańskiego na poziomie średnio zaawansowanym do końca 2012 roku."
Być może, warto napisać ten cel na dużej kartce i umieścić w widocznym miejscu.
Powodzenia!
poniedziałek, 21 listopada 2011
Aktywne poszukiwanie pracy
Na początek.
Przez aktywne poszukiwanie pracy rozumiem działania wyprzedzające. To ja muszę poinformować świat i pracodawców o swoim istnieniu i swoich atutach, nie czekając na ogłoszenie o poszukiwaniu pracowników. Może nawet więcej, powinienem stale informować potencjalnych pracodawców o tym co u mnie się zmienia i jak wygląda mój rozwój.
Co jest do tego niezbędne?
Po pierwsze baza danych potencjalnych pracodawców.
Jak ją stworzyć?
Zacznijmy od zdefiniowania kilku kategorii pracodawców:
Zacznijmy od kategorii najważniejszej czyli: wymarzony pracodawca.
Powinniśmy zgromadzić cały szereg informacji na temat tych firm. Po pierwsze dane teleadresowe. Po drugie dane o zespole menedżerskim tych firm, ze szczególnym uwzględnieniem szefów działów personalnych. Następny punkt to zakres działalności firmy oraz organizowane przez firmy praktyki staże jak również poszukiwani pracownicy. Wszystkie te dane dostępne są w internecie.
Oczywiście zgromadzenie takich danych wymaga pewnego nakładu pracy i narzędzi informatycznych. Dobrze sprawdza się Excel.
Jeśli mamy już takie dane to powinniśmy przygotować swoje cv i listy motywacyjne, pamiętając o tym, aby do każdej firmy napisać inny list dostosowanych do danej firmy. Pamiętajmy o dopisani klauzuli o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Takie aplikacje powinniśmy wysyłać do wybranych firm „w ciemno” informując o tym, że chcemy podjąć z firmą współpracę teraz lub w przyszłości (jeśli jesteśmy studentami). Aby działania te przyniosły skutek należy wysyłać swoje aplikacje przy każdej zmianie w doświadczeniu lub kwalifikacjach.
Pamiętajmy o przygotowaniu naszego cv i listu motywacyjnego w formacie pdf i wysyłaniu tych dokumentów pocztą elektroniczną.
Podobnie postępujemy ze pozostałymi kategoriami potencjalnych pracodawców. Oczywiście i mniej pożądany pracodawca, tym mniej danych o nim musimy zgromadzić. Dla uniknięcia pomyłek, warto zapisywać każdą grupę pracodawców w innym pliku. W obecnej sytuacji na rynku pracy, aby zdobyć pracę trzeba wysłać kilka tysięcy aplikacji. Oczywiście studenci powinni rozpocząć szukanie pracy (wysyłanie aplikacji na różne stanowiska, konkursy, projekty, itd.) pod koniec pierwszego roku.
Trzeba zarejestrować się na wszystkich portalach pośrednictwa pracy i stale aktualizować swoje dane.
Przez aktywne poszukiwanie pracy rozumiem działania wyprzedzające. To ja muszę poinformować świat i pracodawców o swoim istnieniu i swoich atutach, nie czekając na ogłoszenie o poszukiwaniu pracowników. Może nawet więcej, powinienem stale informować potencjalnych pracodawców o tym co u mnie się zmienia i jak wygląda mój rozwój.
Co jest do tego niezbędne?
Po pierwsze baza danych potencjalnych pracodawców.
Jak ją stworzyć?
Zacznijmy od zdefiniowania kilku kategorii pracodawców:
- Wymarzony pracodawca
- Pożądany pracodawca
- Dobry pracodawca
- Może być
- Jak nie ma innego wyjścia.
Zacznijmy od kategorii najważniejszej czyli: wymarzony pracodawca.
Powinniśmy zgromadzić cały szereg informacji na temat tych firm. Po pierwsze dane teleadresowe. Po drugie dane o zespole menedżerskim tych firm, ze szczególnym uwzględnieniem szefów działów personalnych. Następny punkt to zakres działalności firmy oraz organizowane przez firmy praktyki staże jak również poszukiwani pracownicy. Wszystkie te dane dostępne są w internecie.
Oczywiście zgromadzenie takich danych wymaga pewnego nakładu pracy i narzędzi informatycznych. Dobrze sprawdza się Excel.
Jeśli mamy już takie dane to powinniśmy przygotować swoje cv i listy motywacyjne, pamiętając o tym, aby do każdej firmy napisać inny list dostosowanych do danej firmy. Pamiętajmy o dopisani klauzuli o zgodzie na przetwarzanie danych osobowych. Takie aplikacje powinniśmy wysyłać do wybranych firm „w ciemno” informując o tym, że chcemy podjąć z firmą współpracę teraz lub w przyszłości (jeśli jesteśmy studentami). Aby działania te przyniosły skutek należy wysyłać swoje aplikacje przy każdej zmianie w doświadczeniu lub kwalifikacjach.
Pamiętajmy o przygotowaniu naszego cv i listu motywacyjnego w formacie pdf i wysyłaniu tych dokumentów pocztą elektroniczną.
Podobnie postępujemy ze pozostałymi kategoriami potencjalnych pracodawców. Oczywiście i mniej pożądany pracodawca, tym mniej danych o nim musimy zgromadzić. Dla uniknięcia pomyłek, warto zapisywać każdą grupę pracodawców w innym pliku. W obecnej sytuacji na rynku pracy, aby zdobyć pracę trzeba wysłać kilka tysięcy aplikacji. Oczywiście studenci powinni rozpocząć szukanie pracy (wysyłanie aplikacji na różne stanowiska, konkursy, projekty, itd.) pod koniec pierwszego roku.
Trzeba zarejestrować się na wszystkich portalach pośrednictwa pracy i stale aktualizować swoje dane.
czwartek, 17 listopada 2011
Jeden dzień
"Wiesz, problem jest taki, że ..." lub "problem polega na tym, że ...", albo "chętnie, ale mam pewien problem ..."
A czy sami nieustannie nie używamy słowa problem?
Ja sam niezwykle często mówię: "mam problem", "pojawił się nowy problem", "ciągle te same problemy", itd..
Czy to znaczy, że jestem facetem z problemami?
Zdecydowanie nie chcę tak o sobie myśleć. Co zrobić?
Zróbmy drobny eksperyment - przez jeden dzień zamiast słowa "problem" używajmy słowa "wyzwanie".
Chyba każdy się zgodzi, że "facet pełen wyzwań" brzmi lepiej niż "facet z problemami".
A dodatkowo, słowo "wyzwanie' ma w sobie jakąś pozytywną energię, moc, która sprawia, że jest nam łatwiej pokonać trudności.
Niby same słowa nic nie zmieniają w naszym życiu, ale może zmieniają nasze nastawienie do niego i wyzwań jakie ono przed nami stawia.
Co myślicie?
wtorek, 15 listopada 2011
Co ja dzisiaj robiłem? Kilka słów o zarządzaniu czasem.
Mnie się zdarza, ale nie tylko mnie.
W czasie drugiej wojny światowej podobny problem miał amerykański generał Eisenhower i wymyślił jak sobie z tym radzić.
Narzędzie, które wymyślił nazywamy matrycą Eisenhowera.
Punktem wyjścia jest oczywiście posiadanie jasno określonego celu lub kilku.
Spisujemy wszystkie nasze zadania (sprawy, projekty) i dzielimy je na cztery kategorie:
- pilne i ważne – są to zadania o znaczeniu strategicznym dla naszego celu, a jednocześnie konieczne do wykonania w jak najszybszym możliwym czasie - (np. dzisiaj upływa termin płatności za telefon. Jeśli nie zapłacę, wyłączą go i nie będę mógł realizować następnych zadań);
- ważne, ale niepilne – zadania, które są istotne dla osiągnięcia celu, niemniej ich realizacja może poczekać bez uszczerbku dla efektu końcowego - (np. za tydzień upływa termin zapłaty za telefon. Muszę to zrobić, ale nie ma konieczności robienia tego teraz);
- pilne, ale nieważne – w ten sposób oznaczymy te zadania, które musimy wykonać w miarę szybko, jednak nie mają one zupełnie znaczenia dla naszych celów, jak np. zadania zlecone przez kogoś czy mało istotna rozmowa telefoniczna;
- niepilne i nieważne – są to zadania, które z punktu widzenia naszych celów nie mają żadnego znaczenia i jednocześnie czas ich realizacji nie jest w żaden sposób ograniczony.
Ważne
|
Nie ważne
|
|
Pilne
|
||
Niepilne
|
Zwykle jest tak, że wiele zadań jakie mamy do zrobienia jest nie ważnych i nie warto nimi się zajmować, a przygotowanie takiej tabeli może być pomocne również w doprecyzowaniu naszych celów.
Zapraszam do dyskusji.
niedziela, 13 listopada 2011
Zmiany
Można chyba stwierdzić, że życie to ciągłe zmiany. Zmieniamy się my, zmienia się nasze otoczenie i zarówno to otoczenie obok nas, jak i to dalekie. A jednak, kiedy podejmujemy decyzję o zmianach w swoim życiu, to zawsze natrafiamy na jakąś przeszkodę. Coś jakby zamknięta brama. Nie wiemy jak otworzyć zamek i boimy się tego co jest za tą bramą. Ta zmiana staje się zagrożeniem. Raz tym zagrożeniem jest niewiara w swoje możliwości. Czasem strach przed otoczeniem, rodziną, znajomymi, ... . Jak oni to przyjmą? Co zrobię, gdy oni to odrzucą?
A jednak bez zmiany nie ma rozwoju. Musimy iść do w nieznane niezależnie od konsekwencji. Musimy gdzieś tam odnaleźć siebie i być sobą, i ciągle otwierać nowe bramy i szukać nowych dróg. Swoich dróg.
Ale jakie ciekawe jest życie dzięki temu :)
A jednak bez zmiany nie ma rozwoju. Musimy iść do w nieznane niezależnie od konsekwencji. Musimy gdzieś tam odnaleźć siebie i być sobą, i ciągle otwierać nowe bramy i szukać nowych dróg. Swoich dróg.
Ale jakie ciekawe jest życie dzięki temu :)
poniedziałek, 7 listopada 2011
Zimorodek
Szedłem wzdłuż rzeki, nieco zamyślony, kiedy nagle coś niebieskiego się poruszyło. Spojrzałem, ... i po raz pierwszy w życiu zobaczyłem Zimorodka. Niewielki ptaszek, bardzo rzadki w Polsce i śliczny. Niebieskie lotki, niebiesko-zielone skrzydła i rudobrązowy brzuch.
Widziałem go tylko przez kilka chwil, ale sprawił mi on wielką frajdę. I było to miłe oderwanie się od komputera.
niedziela, 6 listopada 2011
Koncert
Trafiła się okazja zajechać do Św. Lipki na Mazurach. Piękna okolica, cudowna pogoda i oczywiście, polska perełka baroku. Co więcej, szansa na posłuchanie koncertu, nawet jeśli to nie miał być jakiś "wybitny koncert" - ot po prostu, prezentacja instrumentu. Zadowolenie i podniecenie tym większe, że nie byłem tam kilkanaście lat.
Na miejscu (okazało się, że kościół się w remoncie) sprawdziłem godzinę koncertu, pokręciłem się po okolicy i gdy nadeszła pora poszedłem posłuchać muzyki.
Niestety, Jezuici zrobili nas .... (oprócz mnie było tam sporo turystów). Zamiast koncertu było nabożeństwo i czytany jakiś list biskupów, długi, nudny i ... A później 300 km do domu i do tego w korkach.
Mimo wszystko było warto. Organy są piękne.
Na miejscu (okazało się, że kościół się w remoncie) sprawdziłem godzinę koncertu, pokręciłem się po okolicy i gdy nadeszła pora poszedłem posłuchać muzyki.
Niestety, Jezuici zrobili nas .... (oprócz mnie było tam sporo turystów). Zamiast koncertu było nabożeństwo i czytany jakiś list biskupów, długi, nudny i ... A później 300 km do domu i do tego w korkach.
Mimo wszystko było warto. Organy są piękne.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















