sobota, 31 marca 2012

Kreatywność

Co rusz natykam się na hasła „kreatywność”, „bądź kreatywny”, „kreatywnie rozwiązuj problemy” i wiele temu podobnych. Dopełnieniem tego jest niezliczona liczba różnego rodzaju kursów, szkoleń i  publikacji mówiących o tym jak być kreatywnym. Pojawiają się tam takie stwierdzenia jak „uwolnij swoje myśli”, „oderwij się od schematów”.

Ta presja na bycie kreatywnym jest tak duża, że postanowiłem zrobić przegląd swojego życia i swoich osiągnięć, i zastanowić się jak to jest u mnie z tą kreatywnością.
Zacząłem od definicji – oczywiście z wikipedii, mało kreatywnie, ale szybko.

I tak dowiedziałem się, że "kreatywność (postawa twórcza; od łac. creatus czyli twórczy) - proces umysłowy pociągający za sobą powstawanie nowych idei, koncepcji, lub nowych skojarzeń, powiązań z istniejącymi już ideami i koncepcjami. Myślenie kreatywne, to myślenie prowadzące do uzyskania oryginalnych i stosownych rozwiązań. Alternatywna, bardziej codzienna definicja kreatywności mówi, że jest to po prostu zdolność tworzenia czegoś nowego."

No i mam „problem”. (Wiem, powinienem napisać „stoję przed wyzwaniem”.) - Nigdy w życiu nie wymyśliłem nic nowego, a zatem nie jestem i nie byłem kreatywny.

Jeśli jednak popatrzę na swoje osiągnięcia, to jest trochę lepiej.

Kilka lat temu stanąłem przed dużym wyzwaniem na gruncie zawodowym. Pracowałem dla dużej międzynarodowej korporacji w momencie załamania się skuteczności prowadzonego marketingu.

Oczywiście trzeba było wymyślić coś nowego.

Zacząłem od przejrzenia dokumentów korporacyjnych dotyczących marketingu. Sporo świetnego materiału. Następnie wybrałem jeden element i po prostu dostosowałem go do aktualnych potrzeb.
Okazało się to wielkim sukcesem. Dostałem nagrodę, jeździłem z wykładami na ten temat i stałem się guru marketingu nie wymyśliwszy nic nowego. Sytuacje takie powtarzały się kilkakrotnie. Zamiast wymyślać, dostosowywałem już wymyślone.

Jak patrzę na inne swoje osiągnięcia – te duże i te całkiem malutkie, codzienne – to okazuje się, że kreatywność nie jest mi do niczego potrzebna. Właściwie za cokolwiek bym się zabrał, to już ktoś robił to przede mną i szlak jest przetarty. Nie muszę wymyślać nowych rozwiązań, wystarczy, że dostosuję do swoich potrzeb to, co jest już wymyślone. 

Schemat, który sprawdza się w moim życie jest następujący:

Zdefiniuj problem – zobacz jak zrobili to inni – dostosuj metodę do swoich potrzeb – zrób to – skoryguj – ciesz się sukcesem.

wtorek, 13 marca 2012

Później

Przed salą egzaminacyjną oczekuje kilkadziesiąt osób przygotowuje się do egzaminu. Każdy ma jakąś strategię przejścia przez ten egzamin. Bardzo popularnym podejściem jest ustawianie się na końcu kolejki i wypytywanie kolejnych wychodzących o przebieg egzaminu.
Podobnie jest w wielu innych sytuacjach życiowych. Trzeba pójść do dentysty, ale ciągle zwlekamy. Mamy problem z zapłaceniem kolejnej raty i też czekamy. Należy poinformować szefa, że niestety nie zrobiliśmy projektu na czas, ale odkładamy tę informację w czasie.
Unikamy trudnych i nieprzyjemnych sytuacji niemalże odruchowo. Niestety, brak wizyty  u stomatologa pogłębia tylko nasz problem. Brak kontaktu z bankiem nie sprawi, że kredyt sam    się  spłaci. Brak reakcji na pojawiające się kłopoty tyko je wzmacnia i generuje nowe problemy.
Często jest tak, że nasza obawa czy też strach przed czymś jest większa niż rzeczywiste zagrożenie. Egzamin nie koniecznie musi być trudny, wizyta u stomatologa bolesna, a rozmowa  z bankiem może okazać się całkiem miła, a przede wszystkim skuteczna . Jednakże, najważniejsze jest to, że nasze działanie, wychodzenie na przeciw trudnej sytuacji, zmierzenie się z nią, uwalnia nasz umysł.
Jeśli nie skontaktuję się z bankiem, to każdego dnia będę spodziewał się reakcji banku. - To mnie sparaliżuje. - To odbierze mi siły i odbierze radość życia.
Jedynym rozwiązaniem jest stawienie czoła pojawiającym się trudnościom. Dotyczy to każdej sprawy, nawet odkurzania dywanu, której to czynności nienawidzę. Lepiej zrobić to od razu         i mieć spokój.
W książce Mario Puzo „Rodzina Borgiów”, papież Aleksander mówi do swojej córki:
„Nieprzyjemności dobrze jest jak najszybciej mieć za sobą – .... – Można wtedy wrócić do normalnego życia bez miecza wiszącego nad głową.”