poniedziałek, 19 grudnia 2011

Karp w szarym sosie

Jak co roku przed świętami zastanawiam się czy Wigilia ma być tradycyjna, czy może dopuścić choćby odrobinę zmian. Generalnie do tradycji jakoś szczególnie przywiązany nie jestem poza jednym wyjątkiem – karp w szarym sosie. Nawet nie to, że karp to jakaś dobra ryba. Chodzi o ten sos  a właściwie o to zestawienie. Karp kojarzy mi się wigilią i dzieciństwem a szary sos to jak podróż do odległych krain. Jest w nim słodycz przełamana delikatnym aromatem limonki. Są tam rodzynki i cudowne płatki migdałowe. Do smaków tych wprowadza pewien niepokój piernik, nieodzowny składnik tego sosu. Wszystko to wzmocnione aromatycznym winem sprawia, że jak Sindbad wędrujemy po krajach orientu.
Poniżej moja interpretacja tego sosu.
Karmelizujemy  dwie łyżki miodu. Miód dobieramy w zależności od upodobań – może być nieco ostrzejszy gryczany lub neutralny wielokwiatowy. Dobry efekt daje też miód spadziowy. Robiąc karmel należy uważać, żeby miodu nie przypalić – jest wtedy bardzo gorzki.
Karmel zalewamy wywarem z ryby mieszając, aż do całkowitego rozpuszczenia się karmelu. Teraz dodajemy rodzynki, płatki migdałowe i sok z limonki. Można oczywiście dodać sos z cytryny lub ocet. Ja preferuję limonkę ze względu na łagodny smak i niezwykły aromat. Do całości wlewamy czerwone wino. Wino dobieramy według własnych upodobań. Ja zwykle używam porto.
Teraz bierzemy pierniki – najlepsze są zwykłe katarzynki.  Pierniki wkruszamy do sosu. Piernik dodaje aromatu i zagęszcza sos, dzięki czemu nie musimy używać mąki. W związku z tym, że bardzo lubię migdały, dodaję jeszcze troszeczkę zmielonych migdałów. To również zagęszcza sos. Zarówno pierniki jak i zmielone migdały, powinniśmy dodawać stopniowy, aby sos nie był zbyt gęsty.
Sos powinien być słodko-kwaśny, a zatem możemy dodać miodu lub soku z limonki w celu osiągnięcia idealnego dla nas smaku.
Karpia gotuję w wywarze w warzyw z dodatkiem ziela angielskiego i goździków.
Smacznego.

0 komentarze:

Prześlij komentarz